» Blog » Inteligentni BN
27-10-2012 16:03

Inteligentni BN

W działach: RPG | Odsłony: 6

Prosty problem - BN inteligentniejszy od MG, który ma za zadanie go odgrywać. Co by na to wymyślić?

 

TL;DR? Zbiór pomysłów - nie odkrywczych, ale po prostu zebranych w jednym miejscu i porównanych ze sobą - na odgrywanie bardzo inteligentych postaci. Jeśli Cię to nie interesuje, zjedź do ostatniego zdania notki.

 

Niezależnie od systemu, konwencji i klimatu któryś z grających - i najczęściej będzie to MG - będzie musiał odegrać postać będącą dużo inteligentniejszą od niego. No właśnie. Tyle że to kurczę niewykonalne.

 

To najczęściej spotykany przypadek popularnego problemu - jak grający w RPG nie jesteśmy w stanie precyzyjnie opisać wykonywanej przez nasze postacie czynności, ponieważ nasza postać jest w niej mistrzem, a my nie. Ja np. nie znam się ani trochę na walce bronią białą, więc gdybym próbował wchodzić w bardzo szczegółowe opisy ciosów, to nie tylko nie uczyniłbym swojego opisu lepszym mówiąc bzdury, ale dodatkowo narażałbym się na atak ze strony osób znających temat.

 

W wypadku nieznajomościu jakiegoś konkretnego tematu (np. walki wręcz) od problemu można łatwo uciec, delikatnie zamazując szczegóły. Mogę, nie mając wielkiego pojęcia o komputerach, opisać jak odgrywany przeze mnie haker tworzy sobie w pamięci mapę całego systemu i najpierw szereguje sobie wszytskie operacje do wykonania w głowie, a dopiero potem, błyskawicznie i bez zastanowienia omija zabezpieczenia komputera. There, nie powiedziałem nic konkretnego, zamaskowałem swoją niewiedzę, opierając "fajność" opisu na specyficznym podejściu do problemu a nie na konkretnych narzędziach służących jego wykonaniu. Hura. Fajniusio.

 

Tyle że inteligencja jest czymś dużo, dużo bardziej złożonym. Błyskotliwość to nie umiejętność używana do rozwiązania jednego, konkretnego typu wyzwania, to cecha zwiazana z absolutnie każdą podejmowaną przez postać decyzją, i patrzenie na nią z dystansu, tak jak wcześniej na umiejętność hakowania, zamazało by nam niemal cały obraz (chociaż później opiszę, jak można to wykorzystać). 

 

A problem jest realny. Samo wprowadzanie arcyinteligentych istot do gry nie ma sensu jeżeli w rzeczywistości będą one tylko na tyle bystre na ile bystry jest MG po dwóch browarach i paczce czerwonych lucków strucków. 

 

Prawdziwe rozwiązanie problemu nie istnieje, ale wiele osób - Wy pewnie też - tworzyło rozmaite protezy pozwalające go ominąć przynajmniej częściowo. Wymienię tutaj te których używałem, opiszę, porównam, poopowiadam głupoty - może pomoże Wam to lepiej odgrywać inteligentne postacie?

 

Chciałbym pamiętać, które rozwiązanie wymyśliłem, a które u kogoś podpatrzyłem lub zasłyszałem (a może nawet przeczytałem o nich w jakichś podręcznikach). Powtórzę po prostu, że nie wszystkie rozwiązania są moje, ja staram się tylko zebrać je w jednym miejscu i porównać ze sobą. 

 

Roztargniony naukowiec. Sztuczka podpatrzona bojaże u Albiorixa na forum ddków, która przytoczył na potrzeby tematu o grze niezwykle inteligentym magiem (czy coś takiego). Propozycja jest taka, że odgrywamy postać z ogromnym intelektem, którego 99% jest zaangazowane w kompletnie nieżyciowe plany. Postać jest tak skupiona na zgłębianiu arkan magicznej wiedzy, zrozumieniu tajemnic których wagę inni moga sobie tylko wyobrazić i kontrolowaniu swojej przerażającej potegi że na "normalne życie" zostaje niewiele. Dlatego jego plany, decyzje i rozumowanie nie zawsze pokrywa się z jego przytłaczającym geniuszem. Coś jak sawant - liczbę pi wyliczy do tysięcznego miejsca po przecinku bez zastanowienia, ale nie trafi sam do domu autobusem.

Zaletą rozwiązania jest jego prostota i ewentualna możliwość dodania dodatkowej głębi postaci. Jednocześnie może być ono trochę naiwne, "kreskówkowe" w swoim charakterze jezeli nie zostanie wykorzystane właściwie. Na pewno jedno z lepszych rozwiazań dla graczy, dla BNów niekoniecznie - poza tym po kilku sesjach stanie się powtarzalne (dziwnym trafem wszyscy poznani przez BG intelektualisci nie mają jakichkolwiek daleko idących planów czy błyskotliwych pomysłów, a wszyscy siedzą tylko w swoich badaniach?). No i oczywisty problem - szufladkujemy inteligentną postać albo jako "maga", albo jako "naukowca", to bardzo nieładnie z naszej strony.

 

Geniusz ad hoc. Wpadłem na to sam (nie no, kurczę, brawo ja) a potem chyba przeczytałem w jakimś podzie, generalnie sami pewnie tak robiliście. BG podejmują akcję, której MG nie przewidział, ale można się spodziewać że BN o ogromnym intelekcie by się na nią przygotował. Zachowujemy się więc nieco niedojrzale i wprowadzamy owe "przygotowane wcześniej" zabezpieczenia jakie podjął BN, pomimo że wcale ich nie opisaliśmy.

Dziecinni gracze się poobrażają. "Czemu on jest odporny na dezintegrację niby, to nie fair, on nic na siebie nie rzucał, skąd miał wiedziec, MG pała nie umie przegrywać"... Ano dlatego się uodpornił na taki a nie inny czar, atak czy taktykę, bo już taki z niego nieładny bystrzacha. Wykorzystał swoją ogromną wiedzę, umiejętności przewidywania, zdolność dedukcji. Tu nie chodzi o nic poza dobrym odgrywaniem. Musimy uważać, żeby nie odejść w ekstremy - czasem nawet największy geniusz by czegoś nie przewidział. Jeżeli mamy rozsądnych graczy, albo lepiej - żeby było całkiem uczciwie - poinformujemy ich o tym jak zamierzamy odgrywac geniuszy, powinno być ok, chociaż to wciaz dosyć "sztuczne" rozwiązanie.

 

Dystans. Próba zaaplikowania opisywanej w trzecim akapicie własciwego tekstu metody z "zamazywaniem"i niedopowiadaniem szczegółów związanych z tematem z którym postać jest dobrze obeznana a odgrywający ją gracz nie do inteligencji postaci wydaje się byc poronionym pomysłem, ale ogólniki mogą zadziałać i tutaj. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że będzie to naprawde skuteczne tylko jesli spojrzymy na postać z naprawdę dużego dystansu - a więc nie możemy tej metody zaaplikować do postaci mocno i bezpośrednio zaangazowanych w sesję.

Bohaterowie przybywają na ratunek obleganemu miastu, ale jest juz za późno - arcydemon już je zdobył. Jego taktyka była genialna, a podstępy tak błyskotliwe, że obrońcy nie mieli szans spowolnić go choćby o kilka dni, a mogli przetrwać miesiące. Co to była konkretnie za taktyka? Co to były konkretnie za podstepy? Nieważne, przynajmniej nie w tym momencie. Arcydemon jest także arcygeniuszem, tyle wiemy, mamy dowody, nie mamy jedynie szczegółów, które zresztą nie sa do niczego potrzebne.

Fajna metoda, ale - jak widać - zastosować ją można naprawdę rzadko. 

 

Niedyspozycja. Trudne do wykorzystania i nie zawsze przekonujace, ale jako proteza ujdzie w pewnych sytuacjach. Kiedy BG spotykają naszego geniusza, ten akurat nie jest w formie. Wściekłość, pijaństwo, szaleństwo, choroba, rana. Mag podczas walki musi całkowicie skoncentrować się na mistycznych formułach i powstrzymaniu swojego mózgu od eksplozji, dlatego jego w straciu z BG czarnoksiężnik nie podejmuje szczególnie błyskotliwych decyzji. Wojownicy sprowokowali opisywanego wcześniej arcydemona do bezmyslnego ataku na łeb na szyję wykorzystując jego nienawiść do diabłów. Upiliśmy mistrza pokera żeby dać radę go ograć.

To wcale nie są trudne do wprowadzenia "wymówki", tłumaczące dlaczego postać nie zachowuje się tak jak wskazywałby jej wskaźnik IQ, problem w tym że wciąz sa tylko wymówkami a nie prawdziwymi odpowiedziami.

 

To, czego nikt nie lubi czyli ciężka praca. Sam kiedyś poświęcałem godziny na wymyślanie interesujących i błyskotliwych spostrzeżeń i konkluzji do jakich bedą dochodzić inteligantni BN "ad hoc". To całkiem fajna zabawa, ale to wciąż udawanie. Nie odegrasz w ten sposób postaci inteligentniejszej od Ciebie, jedynie myślącą szybciej. Może to dobry sposób na odgrywanie bardzo wysokich wartości Zmysłów, Percepcji czy innej Roztropności, ale niekoniecznie inteligencji - niestety. 

 

 

(Przepraszam, że piszę o RPG, kiedy blogosfera zajmuje się czymś innym - znalazłbym sobie inne miejsce do tego, ale tylko tu ktoś mnie czyta :P). 

Komentarze


Rapo
   
Ocena:
+7
Ja stosuję czasami rozwiązanie mechaniczne. Rzucam na "inta" i ogłaszam, że bystrzacha sobie z tym poradził. Gracze się na to godzą, bo to działa w obie strony - czasami postać jest specjalistą w dziedzinie o której gracz jedyne co wie, to że jest. Wtedy gracz sobie turla i wszyscy kombinujemy co takiego koleś stworzył.
27-10-2012 17:03
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0
Ciekawy temat, ale moim zdaniem porusza dwie różne sprawy. Bo wiedza BN, której nie posiada MG, to nie koniecznie jest inteligencja. Ja intelicencje BN widziałbym bardziej jako sprytne działania niż tylko wiedze.
A pomysł Rapo na wyjście z kłopotliwej sytuacji jest chyba najlepszy.
27-10-2012 17:25
Nit
   
Ocena:
+2
Hmm, myślę, że czasami – jeśli MG będzie wolał podejście deterministyczne – można też po prostu powiedzieć coś takiego:
„Ta sytuacja była niemożliwa do przewidzenia, ale BNowi jakoś się udało. Mimo wszystko dostaniecie bonusa do PDków za fajny pomysł.”
Wilk syty i owca cała – MG nie musi od razu wyrzucać do kosza pół scenariusza, a Gracze czują się docenieni.
27-10-2012 17:29
Kamulec
   
Ocena:
+1
Pokonywanie chłodno myślących geniuszy polega na zastosowaniu planu, do którego przewidzenia brakuje oponentowi przesłanek.
27-10-2012 17:54
Kaczorski
   
Ocena:
+2
Fajny tekst!

Jeśli chodzi o mnie, dużo mi ułatwiło zrozumienie że taki super inteligentny/ chatyzmatyczny/ itp enpec wcale nie musi taki być - on ma tylko sprawiać takie wrażenie na graczach. Z mojej strony stołu wygląda jak makieta którą prezentuje się w odpowiednich momentach, a później składa i wysyła ekspresem tak że dociera na miejsce akcji na długo przed graczami. Czyli twoja opcja "ad hoc", ale posunięta jeszcze dalej.

Niedyspozycja ma jeszcze tą zaletę że pokazuje graczom że enpec nie jest jakimś idealnym pupilkiem mistrza - można go "spotkać" kiedy jest nawalony/ ranny/ przejedzony/ ma depresję. Dobra słabość nie jest zła.

No i zawsze można podeprzeć enpeca jakimś zaimprowizowanym na szybko wątkiem. Na sesji zachowa swoją enpecową twarz, a po sesji można na chłodno zastanowić się dlaczego/ w jaki sposób dana rzecz się wydarzyła.
27-10-2012 19:53
Gerard Heime
   
Ocena:
+7
Na początek karny siusiak za propagowanie fałszywego przekonania, że osoba z autyzmem = sawant.

Przeczytałem i muszę stwierdzić, że pomysły przydatne, choć jest ich trochę zbyt mało. Ale to dobry wstęp do dyskusji.

Dla mnie przede wszystkim trzeba zacząć rozważania od ważnego założenia: kreujemy iluzję inteligencji, a nie rzeczywistą inteligencję.

Moje metody na taką kreację?

1. Powszechne przekonanie, że wiedza=inteligencja połączone z inną iluzją - iluzją wiedzy. Nie musimy faktycznie posiadać wiedzy geniusza, musimy mieć odrobinę większą wiedzę od graczy, by oszustwo się udało. Czasem wystarczy zapisać parę dat i terminów, innym razem wyszukać coś na bieżąco na sesji. Wybieranie specjalistów z dziedzin, na których gracze się kompletnie nie znają to też mądre zagranie.

2. Przygotowanie i "zaskryptowanie" scen. Gdy bohater musi wykazać się wiedzą (np. rozwiązać zagadkę), gracz musi poświęcić czas, przypomnieć sobie fakty, przeprowadzić próby. NPC zna rozwiązanie - bo my je wymyśliliśmy, więc może z marszu pokonać wyzwanie intelektualne.

3. Kontrast. Czyli prosta metoda: otaczamy inteligentną postać gamoniami i półgłówkami. Uwaga, efekt uboczny - gracze też poczują się mądrzejsi :-) Ale pokazywać to można też przez kontrast z porażkami bohatera. Nic tak nie frustruje, jak detektyw, który rozwiązuje zagadkę kryminalną w 5 minut, po tym jak bohater męczył się nad tym całą sesję (choć oczywiście z tym trzeba uważać, bo taka frustracja może prowadzić do niezadowolenia z gry). Inna dobra metoda zastosowania kontrastu: postać udaje durnia, i dopiero w kluczowym momencie ujawnia wielki intelekt. Efekt zaskoczenia gwarantowany.

Tu podam dwa przykłady.

Data - chodząca skarbnica wiedzy i zimnej logiki. Łatwe do odegrania przygotowując się do konkretnej sesji (żeby Data mógł wypluwać z siebie na bieżąco... dane, nomen omen). Odgrywanie zimnej logiki to obiektywne podejmowanie decyzji w oparciu o wszechwiedzę MG, skontrastowane z niepełnymi danymi graczy... i totalnym niezrozumieniem przez androida ludzkich uczuć.

Gaius Baltar - ekspertyza techniczna którą się dzieli (gdy chce) nie wymaga szpanowania wiedzą typu "głośno mówię co robię, by wszyscy wiedzieli, jaki jestem mądry". Gaius jest mądry, bo jest jedyną osobą, która potrafi rozwiązywać problemy pewnego rodzaju (naukowe).

Kontrast może polegać też na tym, by wepchnąć graczy w schematy myślowe, z których NPC ich wyciągnie. Nie jest to łatwe, ale umiejętnie stosując subiektywność opisu i przyzwyczajając graczy do pewnych sytuacji, możemy im narzucić pewne tory. Przykładowo, po serii morderstw, bohaterowie męczą się nad kolejną niewyjaśnioną zbrodnią. Dopiero NPC zwraca im uwagę, że to było samobójstwo - bohaterowie/gracze wykluczyli taką możliwość, bo przyzwyczailiśmy ich, że "to zawsze jest morderstwo" (albo "to nigdy nie jest toczeń"). Tak samo, albo jeszcze prościej, jest przy planach konstruowanych przez graczy. Jeśli ich trzy ostatnie plany pokonania złych łotrów różniły się tylko kosmetycznie (bohaterowie polegają wciąż na tych samych taktykach) to warto ich zaskoczyć czymś spoza pudełka.

4. Zimna logika - co wspomniałem przy Dacie. To rzecz często utożsamiana z inteligencją. By pokazać zimno myślącego łotra, wystarczy pokazać jego kalkulujący, bezwzględny umysł w kontraście z sytuacją, gdy osąd bohatera/gracza zamglony jest emocjami. Podczas gdy bohater podejmuje złą decyzję z powodów emocji (a przecież o emocje na sesji RPG nie trudno) łotr-geniusz postępuje z zaskakująco zimną logiką (np. w bezlitosny sposób poświęcając coś ważnego dla siebie, by uzyskać większą korzyść).

5. Różne rodzaje inteligencji. Np. inteligencja emocjonalna jest łatwa do odgrywania dla "wszechmocnego MG" - postać posiada niesłychane zdolności odczytywania uczuć innych osób, zakrawające na czytanie w myślach. Innym razem bardzo wąska specjalizacja, być może zakrawająca na sawantyzm, typu: szybkie operacje na liczbach ogromnej wielkości. Do tego też się łatwiej przygotować.

6. Bariera komunikacyjna, czyli trochę jak "roztargniony naukowiec", ale szerzej. Bystrzak może nie chcieć dzielić się wiedzą, ujawniając tylko to, co bohaterowie muszą wiedzieć. Jest aspołeczny i niekomunikatywny, albo do tego stopnia polega na intuicji i talencie, że nie potrafi wytłumaczyć co robi. Albo w drugą stronę - bohaterowie nie potrafią go zrozumieć. Wreszcie, może mówić innym językiem lub być totalnie obcą inteligencją.

7. Budowanie otoczki. Mówi z angielskim akcentem, cytuje klasyczne dzieła, gra w szachy, słucha muzyki klasycznej, a ludzką wątrobę zjada z bobem i Chianti? Musi być intelektualistą. Może też pozować na intelektualistę wcale nim nie będąc, co często fajnie wychodzi.

8. Reverse engineering - świetna sztuczka stosowana przy genialnej dedukcji a la Sherlock Holmes. Na podstawie ogółu (wiemy, co się zdarzyło) przechodzimy do szczegółu - jakie małe, drobne ślady mogłyby wskazywać na to, co się tu stało? Następnie odwracamy kolejność i postać na podstawie drobnych, oderwanych od siebie szczegółów rekonstruuje całość zdarzenia. Im bardziej nieprawdopodobny (ale jak się koniec końców okaże: prawdziwy) ciąg myślowy, tym lepiej.

9. Geniusz jako nauczyciel. Nie mówi bohaterom, co mają robić, tylko daje im wolną rękę, i obserwuje. Gdy bohaterowie poradzą sobie z zadaniem, gratuluje im wpadnięcia na poprawne rozwiązanie. W rzeczywistości MG nie ma gotowego rozwiązania, a jedynie przybija pieczątkę oficjalności pod pomysłem graczy. Również w drugą stronę: MG nie wymyśla, jak jakaś niezwykła zbrodnia miała miejsce (np. klasyczne "morderstwo w zamkniętym pokoju") ale akceptuje sensowną wersję wydarzeń zaproponowaną przez graczy, ew. niejasności tłumacząc na modłę "widać on potrafił/wiedział coś więcej... nigdy się tego nie dowiemy."
27-10-2012 20:28
Szarlih
   
Ocena:
0
"Na początek karny siusiak za propagowanie fałszywego przekonania, że osoba z autyzmem = sawant." pozostaje mi przeprosić. Na swoje usprawiedliwienie - od razu ostrzegałem, że będę pisał bzdury :)
27-10-2012 20:38
Kaczorski
   
Ocena:
0
9 - bardzo fajny patent!

Ad 5 - odczytywanie emocji npc-npc to rzeczywiście żaden problem, gorzej kiedy genialny npc bierze się za postać gracza... Tutaj są potrzebne deklaracje które mówią nie tylko co postać robi ale też dlaczego, a nawet co przy tym czuje. W innym wypadku mg musi zdać się na własną inteligencję (ryzykowne) albo wypytywać gracza (suche).

Ad 2 - jakoś tego nie widzę. Jakkolwiek genialnie nie byłaby taka scena skonstruowana, to zawsze będzie przedstawienie mistrza gry. Sam sobie wymyślił problem i sam go rozwiązał - co za szpan! Sytuacja w której enpec sam posuwa fabułę naprzód ma jak dla mnie zbyt duży współczynnik kwasowości. Myślę, że lepiej wygląda i wychodzi dawanie wskazówek przez enpeców którzy są mniej więcej na poziomie skuteczności graczy.
Albo - postacie rzeczywiście mają kogoś kto potrafi rozwiązać niemal każdą zagadkę. Wyzwanie leży wtedy gdzie indziej, np polega na dostaniu się do takiej osoby/ opłaceniu jej usług/ ochronie gościa przed wrogami postaci.

Ad 6 - w swoim systemie założyłem że istoty dzielą się na trzy rangi, hajot (śmiertelnicy), odmieńcy (nadludzie) i trony (półbogowie). Oprócz różnicy mocy, dzieli ich też właśnie bariera komunikacyjna. Np. słowa człowieka którego inteligencja osiągnęła poziom tronu brzmią dla hajotów jak bredzenie szaleńca albo enigmatyczne proroctwa.

A tak w ogóle polecam serial BBC "Sherlock" - bardzo, bardzo dobra rzecz. Ciekawie się patrzy na Watsona jako na BG, który mimo braku nadludzkiej inteligencji ciągle jest niezbędny na sesji.
27-10-2012 22:33
Gerard Heime
   
Ocena:
+1
Ad 5.

U mnie się to sprawdza, bo:
- gracze jasno komunikują mi swoje uczucia, zamiary itd.
- znamy się od lat i łatwiej mi odczytać to, czego gracze mi nie powiedzą.

Zwróć uwagę, że BG są jak w Truman Show, cały czas obserwowani i studiowani przez MG. W drugą stronę to tak nie działa, bo MG zmienia często NPC-ów w których się wciela.

Ad 2.

Można sobie w takim razie zadać pytanie, czy w ogóle w przygodach jest miejsce dla geniuszy, którzy nie muszą się swym intelektem wykazać w starciu z bohaterami. Bo sojusznik BG pokonujący zagadki to przecież właśnie przypadek, gdy MG bawi się sam ze sobą (bez skojarzeń).

Ja to widzę tak: robimy jedną taką scenę, by ustawić w naszej historii daną postać. Bohaterowie nie muszą nawet być świadkami tej sceny. Trochę jak filmie o napadzie na bank, gdzie śledzimy rabusi wykonujących swój perfekcyjny plan, chociaż bohatera nie ma nawet na ekranie.

Można nawet zawrzeć w tej scenie pewien twist: bohaterowie obserwują jak perfekcyjnie ich sojusznik pokonuje wyzwanie i cieszą się, że jest po ich stronie. A w następnej scenie sojusznik ginie, pokonany z łatwością, oznajmiając światu "skoro łotr pokonał mnie z taką łatwością, to jaki musi być potężny!". Inny twist to zdrada takiego sojusznika.

Ad 6. A to jest w ogóle fajny motyw - plan tak genialny, że nikt go nie rozumie.

Doskonały przykład (skoro oglądasz Sherlocka): gambit Moriartego z sezonu 2 (właściwie oba).
28-10-2012 01:36
Rapo
   
Ocena:
+1
Do propozycji 2 można zastosować podział na czas "roboczy" i "wolny".

Bohaterowie spotykają się wielokrotnie z postacią geniusza, ale jedynie w czasie wolnym. Przez sesję jednak przewijają się dokonania postaci z czasu roboczego. Może ona do tego np. kilkakrotnie skontaktować się z którymś z bohaterów z prośbą o skonsultowanie lub potwierdzenie jakiegoś drobiazgu, na którym ten się zna. Rozmowę kończyłby stwierdzeniami typu "tak właśnie myślałem", "dziękuję za potwierdzenie" czy "tego drobiazgu mi brakowało".

Gdy później bohaterowie będą się głowić nad czymś mogą chcieć skontaktować się z geniuszem, ale on może mieć mało czasu, być tylko przejazdem lub mieć utrudnioną komunikację. Nie rozwiąże więc zadania za graczy, ale np. kategorycznie stwierdzi, że ich hipoteza jest błędna, podrzuci jakiś drobiazg, który przeoczyli, a on spostrzegł od razu lub rozwiązanie zagadki prześle listownie - list oczywiście dotrze dopiero jak już sobie poradzą.

Może też odmówić pomocy nie urażając bohaterów - "Dobrze wam idzie, nie będę wam odbierał sukcesu".

Mamy więc i geniusza i graczy, którzy muszą sami sobie poradzić.
28-10-2012 07:55
nerv0
   
Ocena:
0
Notka i komentarze bardzo mi się przydadzą. Właśnie zbieram się do pisania artykułu kompleksowo opisującego Bohaterów Niezależnych i gromadzę coś w stylu dokumentacji, żeby tekst był możliwie jak najbardziej kompletny.
29-10-2012 14:46
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
vobono wypierdalaj z polteru co myslisz dadzom te maskarady jestes gupi jak laveris

gupszy niz twoje bny
19-11-2012 09:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.